Podręcznik zaklinacza psów

Czasami nawet najwięksi pasjonaci beletrystyki czują lekki przesyt. W takich chwilach warto sięgnąć po książkę z innej półki – pozycję popularno-naukową, podręcznik językowy dla samouków lub… instrukcję obsługi psa. Ta ostatnia z pewnością przyda się wszystkim, którzy mają swoje czworonogi, chcieliby mieć lub są zwyczajnie ciekawi prawideł rządzących psim zachowaniem. Dla początkujących najlepszy będzie “Sekret grzecznego psa” Marcina Konefała (https://www.taniaksiazka.pl/sekret-grzecznego-psa-marcin-konefal-p-1349808.html).

Zaklinacz psów

Marcin Konefał, treser “nazywany polskim zaklinaczem psów” omawia podstawowe błędy popełniane przez właścicieli, identyfikuje źródła złych nawyków, pokazuje, jak można je zmienić, a także uczy nas rozumienia psich reakcji. Im wcześniej zaczniemy prawidłowo szkolić psa, tym mniejsze problemy będziemy mieli później, kiedy jego nawyki się utrwalą. Bo problem nie polega na tym, że niektóre psy są z natury nerwowe lub agresywne, lecz na tym, że właściciele doprowadzili ich psychikę do takiego stanu i sami pozwolili, by nauczyły się nieprawidłowych zachowań.

Zbiór dobrych rad

Głównymi zagadnieniami poruszanymi w poszczególnych rozdziałach książki są: nauka prawidłowego chodzenia na smyczy (np. co robić, gdy pies napina smycz i ciągnie za sobą właściciela), radzenie sobie z psem skaczącym na ludzi, gryzącym, ignorującym właściciela, uciekającym, brudzącym w domu, hałaśliwym, lękliwym i agresywnym. W licznych podrozdziałach znajdziemy rady dotyczące szczegółowych kwestii, np. jak nauczyć nasze dzieci postępowania z psami i bezpiecznych zabaw z czworonogiem, a także co zrobić, gdy oprócz psa chcemy mieć w domu inne zwierzęta. Niektóre rady przydadzą się także ludziom, którzy nie są właścicielami, a wręcz przeciwnie – panicznie boją się psów i wielokrotnie nie wiedzą, jak się zachowywać w ich obecności.

Gdy właściciel szczeka…

W swojej książce autor uzmysławia nam przede wszystkim, że chcąc “porozumieć” się z psem, musimy wiedzieć, że jego sposób myślenia jest inny, niż nam się wydaje. Na przykład krzycząc na psa ciągnącego smycz, jesteśmy przekonani, że komunikujemy mu nasze niezadowolenie, a tymczasem on może odbierać to jako dopingowanie i aprobatę dla jego zachowania; ewentualnie odczyta nasze zdenerwowanie i będzie usiłował się od nas odsunąć, napinając smycz jeszcze bardziej. Jeszcze zabawniejszy efekt możemy osiągnąć, gdy krzykiem spróbujemy upomnieć czworonoga szczekającego na jakąś osobę lub obiekt. Bo wtedy jest duża szansa, że pies uzna nasz krzyk za dołączenie do wspólnego szczekania… Tylko czy na pewno o takie porozumienie nam chodziło?

Book obraz autorstwa freepik - www.freepik.com